W związku z tym, że w dniu dzisiejszym nastąpiła premiera płyty "The Hunting Party" Linkin Park i zakupiłam ją po wyjściu z pracy, postanowiłam podzielić się wrażeniami z niedawnego pobytu we Wrocławiu.
Może na zdjęciu nie widać tłumów przed wejściem, ale było tyle ludzi, że myślałam, że nigdy nie wejdę na stadion a czas uciekał...
Repertuar zaprezentowany na tym koncercie różnił się znacznie od tego sprzed 2 lat. Większość stanowiły utwory z "Hybrid Theory". Mike miał też swoje "chwile" jako DJ oraz jako raper. Wybitnie ostra muza mieszała się z hmmm dubstepem. I nikt nie narzekał. Cały stadion skakał i przy jednym i przy drugim.
Nie był to zwykły koncert jakich wiele, ale show! Joe (DJ) siedział w swego rodzaju "klatce" a na niego skierowane były kamery termowizyjne. Na pewnym utworze na telebimach pokazała się wizja właśnie z tych kamer. Widok był dość ciekawy. Wyglądał jak przetopiona figura woskowa, która gra w powietrzu.
Na scenie głównej nie zabrakło wielkich dodatkowych telebimach, a o cudownej grze świateł scenicznych to już wspominać nawet nie będę.
Emocje już były nie te same co 2 lata temu, ale bardzo cieszę się, że pojechałam mimo wybitnie drogich biletów. Mam poczucie, ze wydałam pieniądze dobrze. W porównaniu ze swoim supportem jakim był FOB zrobili genialne show i postarali się. Dali z siebie wszystko. Czysty profesjonalizm.
Stadion po koncercie był pięknie rozświetlony.
Ludzie czekający na tramwaj po koncercie nawet mi się w kadrze nie zmieścili. Takiej rzeźni to jeszcze nie widziałam. A gdy z moją ekipą wsiedliśmy w końcu do tramwaju okazało się, że zbłądziłam bo kuzynowi się coś pomyliło i w efekcie byłam u niego w mieszkaniu dość mocno spóźniona :)
Na drugi dzień nie obyło się bez mrożonej kawy na Starym Rynku. Zrobiłam mnóstwo pięknych zdjęć Wrocławia, które wkrótce zamieszczę tu lub na swoim fanpejdżu fotograficznym także wyczekujcie ;)
Pod koniec dnia miałam już dość. Kuzyn przeprowadził mnie przez wiele miejsc i marzyłam o uśnięciu w Polskim Busie, ale nie dane mi było ponieważ poznałam świetnego osobnika, który się do mnie dosiadł w autobusie. Cały wyjazd uznaję za wybitnie udany mimo spłukania się już na samym początku miesiąca.
Co prawda do wypłaty jeszcze 2 tygodnie, ale wolę głodować niż 2 kolejne tygodnie nie mieć pojęcia jak brzmi najnowsza płyta LP. W dniu premiery pognałam po pracy wprost do Empiku. Płyta jest ostra. Mało elektroniki typowej dla zespołu. Zdecydowanie ostrzejsze utwory niż na kilku ostatnich płytach, ale mam wrażenie, że utworom brakuje tego czegoś. Niby słucha się przyjemnie, niby fajnie, ale coś mi nie pasuje. Teksty krótkie i jakieś takie nijakie. Mieli podczas nagrywania tego krążka obudzić w sobie 16-ltaka i tego dokonali. Polecam przesłuchać i wyrobić sobie własną opinię.
Na sam koniec mam dla was jeden z nakręconych przeze mnie na koncercie filmików. Miłego oglądania :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz